Najlepsze zdjęcia z naszej wędrówki
| Opublikowano 25 marca 2011 r. o godzinie 8:00 czasu wschodniego

Barbara Banks
Barbara Banks
Barbara Banks
Barbara Banks
David Alberto Reyes
David Alberto Reyes
David Alberto Reyes
Jim Craft
Jim Craft
Jim Craft
Martha Bennett
Martha Bennett
Martha Bennett
Martha Bennett
Michael Amoroso
Michael Amoroso
Michael Amoroso
Rodger Bennett
Rodger Bennett
Rodger Bennett
Rodger Bennett Mieliśmy wspaniałe doświadczenie w Afryce! Po przybyciu z różnych miejsc nasza czternastoosobowa grupa wędrowców dołączyła do Reeda i Michelle na kolację w Safari Club South Africa w Johannesburgu, po której odbyła się krótka sesja otwierająca, która pomogła nam w pełni wykorzystać naszą przygodę.
Nasze podróże zaprowadziły nas do trzech różnych domków na dwie noce każdy – Chobe Game Lodge, Leroo La Tau i Camp Okavango. Każdy z obozów miał inny ekosystem. We wszystkich lokalizacjach udaliśmy się na przejażdżki łódkami i ciężarówkami ze wspaniałymi przewodnikami. Nasze zakwaterowanie zaczęło przypominać hotel z klimatyzacją, kabinę ze strzechą i wentylatorem sufitowym, aż do ekskluzywnego namiotu z wentylatorem biurkowym. Późniejsze dwa domki nie miały klimatyzacji i miały łóżka z moskitierą. Na wszystkich obozach doświadczyliśmy wspaniałej gościnności, a każdy wieczór był dla nas ciekawym doświadczeniem kulturalnym połączonym z jedzeniem i śpiewem.
Zwierzęta, które napotkaliśmy, były fantastyczne, a my zostaliśmy nagrodzeni obserwacjami wszystkich obozów. Jedno z najbardziej ekscytujących, a jednocześnie słodko-gorzkich doświadczeń, jakie przeżyliśmy, miało miejsce podczas pierwszego safari, kiedy zobaczyliśmy parę lwic pokonujących kudu. Widok lwów jest niezwykły, ale widok ich zabijania jest tak rzadki, że nasi przewodnicy nawet robili zdjęcia! Widzieliśmy wiele innych zwierząt, w tym słonie, bawoły afrykańskie, hipopotamy, żyrafy, impala, pawiany, puku, szakale czarnogrzbiete, a nawet lamparta i antylopę sobolową. Ponadto fotografowaliśmy wiele ptaków, w tym orły afrykańskie oraz dzioby czerwono- i żółtodziobe – pieszczotliwie nazywane latającą papryczką chili i latającym bananem. I nikt z nas nie zapomni licznych i kolorowych pszczół!
Reed był bardzo łaskawy i pomocny i był gospodarzem dwóch formalnych recenzji oraz kilku nieformalnych. Wspaniale przypomniał nam o konieczności sprawdzenia ISO i pracy z kompensacją ekspozycji. I ZAWSZE się napinaj! Z pewnością pomógł mi ulepszyć moją fotografię i jest także doskonałym źródłem informacji o podróżach przygodowych.
To była moja druga wędrówka i na pewno nie ostatnia. Po raz kolejny przeżyłem wspaniałe przeżycie w gronie wspaniałej grupy ludzi. Nie mogę się doczekać kolejnej przygody!