Quincy Jones, jeden z największych geniuszy muzycznych XX wieku, zmarł w wieku 91 lat. Polimat, twórca hitów, przedsiębiorca, potentat branżowy i filantrop, pozostawił po sobie dziedzictwo wykraczające daleko poza przemysł muzyczny. Kiedy zastanawiamy się nad jego nieobliczalnym wkładem w kulturę, oto kilka lekcji, które wszyscy możemy wyciągnąć z niezwykłego życia Jonesa.
- CZYTAJ WIĘCEJ:Co możesz zrobić, mając dyplom z produkcji muzycznej lub technologii muzycznej?
1. Kreatywna współpraca to potężna siła
Jones był niezaprzeczalnie wyjątkowym talentem, zawsze jednak podkreślał, że jego największymi osiągnięciami są wysiłki zespołowe. Częścią jego geniuszu było zaufanie swoim współpracownikom i umożliwienie im zabłyśnięcia. W wywiadzie udzielonym w 2007 roku powiedział:"Dla mnie najpotężniejsze nagrania powstają w wyniku zbiorowej kreatywności. Dobre płyty powstają, gdy pozwalasz wszystkim osobom, które nad nimi pracują, umieścić swoją osobowość w określonym obszarze."
Quincy Jones i Michael Jackson na rozdaniu nagród Grammy w 1994 r. Zdjęcie:Chris Walter/WireImage za pośrednictwem Getty Images …ale nie idź na kompromis, gdy wiesz, że masz rację.
Jones nie bał się też odpuścić, gdy muzyka tego potrzebowała. W wywiadzie dla The Detail Jones wspomina pamiętny moment, kiedy Michael Jackson poprosił go o usunięcie kultowych partii skrzypiec rozpoczynających Don’t Stop „Til You Get Enough . Odpowiedź Jonesa? „Nie ma mowy.”
2. W branży muzycznej można zarobić na wiele sposobów, więc wypróbuj je wszystkie
Przez całe swoje życie Jones płynnie przechodził od wykonawcy do aranżera, kompozytora i producenta muzycznego – i to właśnie w branży muzycznej.
Brał także udział w zakładaniu firm zajmujących się produkcją telewizyjną, magazynów muzycznych i produkcji dużych filmów. Bez względu na sytuację Jones miał talent do identyfikowania szans i maksymalnego ich wykorzystywania.
3. Bycie krytycznym nie jest złe
Jones nigdy nie zadawał ciosów, jeśli chodzi o muzykę (niesławnie określił The Beatles jako „najgorszych muzyków na świecie”). Błędem byłoby jednak postrzeganie tego jako zwykłej negatywności.
Dla Jonesa uczciwość w kwestii tego, co lubisz, a czego nie, było niezbędne do tworzenia muzyki o trwałym wpływie. „Jedną rzeczą, której nie chcesz wokół siebie, jest mnóstwo ludzi, którzy mówią ci, że wszystko jest świetnie” – powiedział kiedyś Jones. „To bzdury. Chcę, żeby każdy zawsze mógł swobodnie powiedzieć, co myśli”.
Quincy Jones w studiu nagraniowym w 1963 r. Zdjęcie:Gai Terrell/Redferns via Obrazy Getty’ego 4. Dobry producent potrzebuje dobrego procesu
Aby osiągnąć dyskografię tak gigantyczną jak dyskografia Jonesa, musisz wypracować dobry przepływ pracy.
Klasyczną techniką było robienie tego, co nazywał muzycznymi „polaroidami”. Pracę nad demo zaczynał od nagrania sekcji rytmicznej, a następnie wypróbowywał kilka ujęć wokalnych. Na tej podstawie oceniał potencjał utworu i dodawał dodatkowe partie instrumentów, jeśli było to tego warte. Jones wspomina, że podczas swojej pracy nad trzema albumami z Michaelem Jacksonem zebrał od 600 do 700 „polaroidów”, a następnie ograniczył je do dwudziestu utworów, które wspólnie wydali.
5. Kształć się
Geniusz Jonesa nie wziął się znikąd. Niestrudzenie pracował nad opanowaniem nie tylko podstaw teorii muzyki, partytury i aranżacji, ale także rozwinął encyklopedyczną wiedzę o muzyce obejmującej niezliczone gatunki.
Jones oświadczył kiedyś, że „muzyka to emocje i science”, rzucając wyzwanie początkującym muzykom, aby odrobili pracę domową, rozwijali technikę i szeroko słuchali.
Quincy Jones na festiwalu jazzowym w Monterey w 1972 r. Zdjęcie:David Redfern/Redferns za pośrednictwem Getty Images 6. Nie bój się mieszać gatunków
Ekspansywna miłość Jonesa do wszystkich gatunków – stwierdził, że „jedyną muzyką, której nie lubię, to zła muzyka” – pozwoliła mu wnieść do studia wszechstronność, z którą niewielu producentów może się równać.
Kiedy Michael Jackson chciał oderwać się od cukrowej słodyczy Jackson 5, Jones połączył soul, jazz, funk, disco, R&B i rock, aby stworzyć na nowo muzykę pop dla nowego pokolenia.
7. Utrzymuj muzykę w ruchu
Najlepsze utwory Jonesa całkowicie uzależniają – po naciśnięciu przycisku odtwarzania wciągają Cię aż do końcowej nuty. To nie przypadek:styl produkcji Jonesa skupiał się na szczegółach i udoskonaleniach, aby zawsze utrzymać słuchacza w napięciu.
„Musisz wsłuchiwać się w słodycze dla ucha, ponieważ umysł się wyłącza, gdy muzyka się nie zmienia” – powiedział Jones w 2018 r. „Musisz mieć zajęte ucho”.
Quincy Jones i Ray Charles podczas nagrywania hołdu „Duke Ellington… We Love You Madly” w 1973 r. Zdjęcie:David Redfern/Redferns via Getty Images 8. Każdy potrzebuje odrobiny szczęścia
Jones pracował niestrudzenie, aby zbudować swoją bogatą karierę, ale szczęście również odegrało kluczową rolę. Przypadkowe spotkanie z Rayem Charlesem zaowocowało pierwszą muzyczną współpracą Jonesa, gdy był jeszcze nastolatkiem, a swobodna rozmowa z Michaelem Jacksonem, podczas której gwiazda popu zapytała Jonesa, czy zna jakiegoś producenta, który mógłby pracować nad jego pierwszym solowym albumem, ostatecznie doprowadziła do powstania najlepiej sprzedającego się albumu wszechczasów.
Być może najbardziej zdumiewającym tego przykładem jest to, że Jones o włos nie dał się wciągnąć w niesławne morderstwa Mansona – nie pojawił się w domu Sharon Tate tamtego feralnego wieczoru z tego prostego powodu, że zapomniał o zaproszeniu.
9. Wypalenie zawodowe może spotkać nawet najlepszych z nas
W połowie lat 80. Jones przez lata pracował na pełnych obrotach. Przełomowy moment nastąpił po jego pracy nad Kolorem fioletu , nagrodzonego Oscarem filmu, do którego nie tylko wyprodukował, ale także napisał ścieżkę dźwiękową. Presja była tak duża, że po ukończeniu projektu Jones doznał załamania psychicznego.
„Nałożyłem za dużo na talerz i odniosło to swoje żniwo” – Jones wspomina to doświadczenie. „Uczysz się na swoich błędach, a ja nauczyłem się, że nie mogę tego zrobić ponownie”.
Quincy Jones na ceremonii wręczenia nagród Steiger Award w 2014 r. Zdjęcie:Sascha Steinbach/Getty Images 10. Nie poddawaj się
Dzieciństwo Jonesa było brutalne. Przez całe swoje młode lata musiał zmagać się z rozbitą rodziną, przemocą gangów, biedą i rasizmem. Nawet gdy jego kariera była już na zaawansowanym etapie, nie brakowało mu niepowodzeń. Mając dwadzieścia kilka lat, odbył tournee przy produkcji musicalu jazzowego Free and Easy , który poszedł tak źle, że prawie zrujnował jego karierę i pozostawił go w długach na prawie 150 000 dolarów.
Przez to wszystko Jones nigdy nie stracił z oczu swoich celów i nigdy nie zrezygnował ze swojej pasji do muzyki – zamiast tego podniósł się i przeszedł do historii.

Clovis McEvoy jest pisarzem, badaczem i kompozytorem. Jego prace ukazywały się w magazynach MusicTech, MusicRadar, Future Music i ONZ-owskim magazynie WIPO. Obecnie jest pracownikiem naukowym na Uniwersytecie w Greenwich, badającym immersyjną muzykę i media. Jest wielokrotnie nagradzanym artystą dźwiękowym i członkiem-założycielem multidyscyplinarnej grupy Rent Collective.
Otrzymuj biuletyn MusicTech
Otrzymuj najnowsze wiadomości, recenzje i samouczki na swoją skrzynkę odbiorczą.