Świetne zdjęcia dzikiej przyrody wymagają czegoś więcej niż tylko szczęścia.
Autor:Laurence Chen | Opublikowano 11 marca 2011 o 21:31 czasu wschodniego

Bardzo szeroki kąt i dużo pracy przygotowawczej zbliżyły Peschaka do gigantycznego żółwia Aldabra.
Zgodnie z powiedzeniem legendy koszykówki Bobby’ego Knighta, że sukces leży w „chęci przygotowania się do zwycięstwa”, Thomas Peschak, główny fotograf fundacji Save Our Seas, przygotowuje się do wypraw, zastanawiając się nad wszystkim, czego potrzebuje, aby przywrócić charakterystyczne obrazy. Bądź świadkiem jedynej w swoim rodzaju podróży tego południowoafrykańskiego działacza na rzecz ochrony przyrody z ekipą filmową w 2008 roku do Aldabry na Seszelach, jednego z najbardziej odległych miejsc na ziemi, w pobliżu którego nie ma lądowiska ani szlaków żeglugowych.
Peschak zaczął przygotowywać się do swojej miesięcznej podróży z rocznym wyprzedzeniem. Spędził tygodnie, przeglądając prace innych fotografów i zastanawiając się, jakie elementy zapewnią wiele warstw narracji wizualnej. Przeczytał całą związaną z tym literaturę naukową i rozmawiał z badaczami, którzy tam pracowali.
„Tworzę pomysły na nowe obrazy, łącząc to wszystko w głowie” – mówi. „Większość moich obrazów szkicuję też na papierze, więc wracam do domu z kultowymi i nowatorskimi zdjęciami. Najtrudniejszą rzeczą nie jest zrobienie zdjęcia, ale stworzenie obrazu, który chcesz zrobić”.
Chciał schwytać żółwia olbrzymiego Aldabra w sposób, który pokazałby jego związek zarówno z lądem, jak i morzem. Chciał także zaakcentować jego prehistoryczny charakter, fotografując pod niskim kątem i przy użyciu szerokiego obiektywu. Kluczem, pomyślał, byłoby umieszczenie oceanu w tle. Ale żółwie żyją w gęstych krzakach, więc zdecydował się sfotografować na urwisku.
Jak zwykle nie wszystko poszło zgodnie z planem – wyszło lepiej. Peschak odkrył, że kilka żółwi nauczyło się szukać pożywienia na plaży. Spędził około 10 dni podążając za nimi po przypływie, aż burza umożliwiła mu wykonanie zdjęcia, które pierwotnie sobie wyobrażał. Nazywa zdjęcie „Beachcomber”.
Z aparatem Nikon D3 i Nikkorem 14–24 mm f/2.8 na ogniskowej 14 mm manewrował, aż słońce znalazło się za żółwiem, aby uzyskać przedni cień, a następnie wykonał błysk wypełniający przy użyciu przewodowej lampy błyskowej Nikon SB-800 umieszczonej poza aparatem, w lewym górnym rogu. Ekspozycja:1/200 s przy f/22, zdjęcie ręczne. „Cały czas przygotowań daje Ci dużą świadomość tego, jak sobie radzisz, jeśli chodzi o wyniki” – mówi.
Dla Peschaka ten wynik to coś więcej niż tylko obraz. „Fotografia jest narzędziem konserwacji” – mówi. "Liczby są wspaniałe, ale zdjęcia naprawdę przyciągają czyjąś uwagę i sprawiają, że czuje się przynależny do gatunku. Mogą zainspirować ludzi do wykorzystania swoich umiejętności, aby zapewnić, że świat przyrody pozostanie zdrowy i nienaruszony."