Popchnij kopertę, aby uwolnić się od kreatywnych łańcuchów – nawet Twoje porażki mogą zwyciężyć
Autor:Laurence Chen | Opublikowano 13 grudnia 2013 o 20:47 czasu wschodniego

Nie ma to jak wolność eksperymentowania:zadowolić można tylko siebie, a błędy są w porządku. Pomaga w opracowaniu repertuaru strategii, podejść i pomysłów, które łączą się w nieoczekiwany sposób. I nie poddajesz się, gdy coś idzie nie tak. Właśnie to pomogło fotografce mody i retuszerowi cyfrowemu Julii Kuzmenko McKim stworzyć to zdjęcie do swojej serii portretów Flames. Podczas zdjęć dla klientów publikuje „moodboard” na Pintereście, aby wszyscy byli na tej samej stronie. Ale ten osobisty projekt wymagał jedynie eksperymentów. „Naprawdę lubię improwizacje, podczas których po prostu się spotykamy i bawimy” – mówi.
Zaczęło się pewnego popołudnia w piwnicy McKima od czerwono-zielonego celofanu i kilku truskawek. Jej zestaw obejmował monolampę Paul C. Buff Einstein z kosmetyczką i lampę Canon Speedlite 580EX jako źródło dodatkowe. Aby uzyskać mroczny, tajemniczy nastrój, oświetliła fotografowaną osobę światłem modelującym monolampy.
Utrudniało to ustawianie ostrości, ale jej aparat Canon EOS 5D był ustawiony tak, aby aktywować autofokus za pomocą tylnego przycisku AF zamiast migawki; utrzymywała ostrość, namierzając raz, a następnie utrzymując stałą odległość od modelki.
Na początku próbowała uchwycić rozmycie ruchu, ale to nie zadziałało. Następnie za pomocą obiektywu makro wyizolowała usta modelki za pomocą truskawki, ale i to się nie udało. Po wypróbowaniu kilku kolejnych odmian McKim w końcu uchwyciła kilka pozycji, które jej się podobały.
Pojawił się jednak inny problem:niedoświetlenie. Fotografowała w warunkach, które zmusiły ją do ustawienia wyższej niż zwykle jasności wyświetlacza LCD aparatu. Ponieważ zapomniała go zresetować podczas sprawdzania zdjęć podczas sesji, jej ekspozycja wyszła zbyt ciemna. Pracując nad poprawianiem zdjęć w oprogramowaniu po sesji, zdała sobie sprawę, że może ulepszyć zdjęcia za pomocą trybów mieszania w programie Adobe Photoshop. A skoro dodawała warstwy, dlaczego nie dodać też trochę dramatyzmu?
Na koniec dokonała selektywnej korekty kolorów i dwóch warstw ogólnych płomieni, jednej zmieszanej z nakładką i jednej z miękkim światłem. Dokładnie zwymiarowała i umieściła płomienie za pomocą narzędzia Swobodna transformacja.
„Cały serial to artystyczny szczęśliwy przypadek” – mówi McKim. „Nie wiedziałem, co robić w postprodukcji, więc wypróbowałem wszystkiego po trochu, żeby zobaczyć, co sprawdzi się najlepiej”.
Więcej prac Julii Kuzmenko McKim znajdziesz na www.juliakuzmenko.com.