Fotograf kulinarny Steve Anderson z powodzeniem sfotografował 40 dań za jednym razem. Oto jak mu się to udało
Autor:Laurence Chen | Opublikowano 3 czerwca 2011 r. o 20:01 EDT

Dla fotografa kulinarnego z Los Angeles, Steve’a Andersona, zapotrzebowanie nowej restauracji w Scottsdale w Arizonie na zdjęcia pełnego menu było wyzwaniem, którego nie mógł przepuścić. Po co fotografować każdą pozycję menu? Ponieważ klienci restauracji, którzy po raz pierwszy mieli oglądać filmy w sąsiednim kinie, zamawiali także dania z menu iPada, a opcje były przesyłane bezprzewodowo do kuchni i dokonywali wyboru na podstawie zdjęć Andersona. Dla Andersona wyzwania twórcze miały charakter zarówno logistyczny, jak i estetyczny. Ubiegając się o to zadanie, wiedział, że będzie musiał opracować skuteczny system obsługi nieprzerwanej procesji jedzenia i napojów. System musiałby umożliwiać mu stylizację, oświetlenie i uchwycenie prawie 40 potraw odzwierciedlających szeroką gamę kolorów i faktur w ciągu jednego dnia, co dałoby mu średnio 12 minut na każdy temat. Na korzyść Andersona:szefowie kuchni restauracji nałożyli na talerz swoje własne kreacje, a jedzenie pochodziło prosto z kuchni, gotowe do ujęcia w aparacie.
W logistyce pomagała ogromna obsada drugoplanowa. Do jego dyspozycji była cała załoga kuchni, w tym trzech szefów kuchni, trzech zastępców szefa kuchni i ich pomocnicy. Gospodyni restauracji zarządzała listą strzałów i pełniła funkcję policjanta drogowego. Kelnerzy przenosili naczynia na plan i poza nim, a także sprzątali i inscenizowali tła. „Pomogły także ciągłe dostawy Red Bulla” – mówi Anderson.
Konfiguracja oświetlenia pomogła mu w pokonaniu wyzwań estetycznych. Składał się z zasilacza Profoto Pro-B2 1200Ws i kilku głowic stroboskopowych. Umieścił jeden w standardowym reflektorze. Drugi wycelował w biały jedwab Matthewsa o wymiarach 20×200 cm w elastycznej ramce.
Spójrz na jego crème brûlée. Cechą charakterystyczną dania jest chrupiąca, słodka górna skorupa. Niemodyfikowane, kierunkowe światło Profoto firmy Anderson podkreśla fakturę i przezroczystość błyszczącej powierzchni. To twarde światło, strzelając w dół i z tyłu po prawej stronie, podkreśla również kryształki cukru posypane na górze. Bardziej miękkie światło za jedwabiem, zamontowane prosto w górę i w dół tuż za aparatem, zapewnia subtelne wypełnienie od lewej strony. Wygląda wystarczająco dobrze, aby zjeść, prawda?
Jego klient zgodził się. Po pierwszej sesji restauracja zatrudniła Andersona jeszcze dwa razy w ciągu następnych sześciu tygodni. Słodko.