Możemy uzyskiwać przychody z produktów dostępnych na tej stronie i uczestniczyć w programach partnerskich. Dowiedz się więcej ›
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne doświadczenie z Sony RX1R II
Praktyczne zdjęcie Sony RX1R II – efekt bokeh przy f/2
Praktyczne zdjęcie z aparatem Sony RX1R II – efekt bokeh przy f/5,6
Praktyczne zdjęcie Sony RX1R II – efekt bokeh przy f/11
Praktyczne zdjęcie z aparatem Sony RX1R II – efekt bokeh przy f/22
Mniej więcej miesiąc temu zostałem zaproszony do siedziby Sony na Manhattanie na premierę nowego, ważnego aparatu — zaprezentowania modelu Sony RX1R II. Byłem wtedy podekscytowany, gdy usłyszałem o jego specyfikacjach, trzymałem go i robiłem zdjęcia, ale okazję do zrobienia nim zdjęć miałem dopiero wczoraj.
Zanim sam go wziąłem do ręki, wiedziałem już, że ten kompaktowy aparat ze stałym obiektywem jest wyposażony w pełnoklatkowy, podświetlany od tyłu chip o rozdzielczości 42 MP i obiektyw Zeiss Sonnar 35 mm f/2. Trzymając go kilka razy, zapoznałem się z jego konstrukcją – z korpusem w większości metalowym i wysuwanym wizjerem elektronicznym. Tak jak podejrzewałem, strzelanie z niego było niezłe.
Z fizycznego punktu widzenia RX1R II świetnie leży w dłoni. Jak na aparat kompaktowy jest on naprawdę ciężki, jestem pewien, że w dużej mierze zawdzięcza to szkłu Zeissa, a także trwałej konstrukcji. Zamontowane na górze pokrętła i przełączniki mają dużą odporność mechaniczną, dzięki czemu nie zmienisz przypadkowo ustawień w kieszeni. Pierścień przysłony poruszający się co 1/3 stopnia również wymaga wystarczającej siły, aby można było odnieść wrażenie, że obiektyw jest sterowany mechanicznie.
Pomimo niewielkich rozmiarów fotografowanie aparatem RX1R II nie sprawiało, że czułem się, jakbym korzystał z kompaktu. Właściwie fotografowanie i komponowanie było dla mnie wygodniejsze niż wieloma lustrzankami cyfrowymi i aparatami średnioformatowymi, których regularnie używam. Sceptyczny? Nie winiłbym cię. RX1R II nie jest dla każdego. W szczególności nie poleciłbym go osobom noszącym okulary. Jako NMP (osoba niebędąca krótkowzroczną) mogę włożyć w twarz wszelkiego rodzaju niewygodne okulary i dioptrie, co nie zawsze jest możliwe dla fotografa w okularach.
Nowy Sony RX1R jest wyposażony w wizjer OLED EVF o rozdzielczości 0,39 i 2,36 miliona punktów (więcej o tym za minutę), który wysuwa się z lewego górnego rogu aparatu. Firma Sony udostępnia okrągłą gumową muszlę oczną, która pasuje do wizjera elektronicznego z aparatem. Po założeniu muszla oczna pozwoliła wizjerowi zaskakująco wygodnie dopasować się do oczodołu. Tymczasem mały gumowy występ z tyłu aparatu stanowił idealne miejsce do naciskania kciuka, gdy palec wskazujący spoczywał na spuście migawki. Konfiguracja zapewniła bardzo naturalne wrażenia, których nie spodziewałem się po aparacie kompaktowym.
Chociaż nie jestem predysponowany do korzystania z wizjera elektronicznego, „Tru-Finder” w RX1R II sprawił, że prawie zapomniałem, że nie korzystałem z celownika optycznego. Duża częstotliwość odświeżania zapewnia niezauważalne opóźnienia, a mały, ale powiększony wyświetlacz zapewnia płynny i wyraźny obraz, co jest niezwykłe jak na jego rozmiar. Chociaż byłem pod wrażeniem, żałowałem, że wizjer wymagał muszli ocznej, aby warto go było używać, ponieważ to akcesorium zapobiega składaniu się wizjera elektronicznego z powrotem do aparatu, jest trudne do zdjęcia i założenia, a także często zaczepia się o pasek aparatu.
Po powrocie z pierwszej sesji zdjęciowej nowym aparatem Sony i załadowaniu plików RAW byłem pod wrażeniem rezultatów. Optyka Zeissa (połączona na stałe z czujnikiem CMOS aparatu RX1R II) zapewniała dobrze wyrenderowane, ostre obrazy z niewielkim zauważalnym spadkiem światła lub zniekształceniami. Fotografowanie przy szeroko otwartej przysłonie f/2 i bokeh był gładki i czysty i pozostawiał niewiele do życzenia. Dzięki stałej ogniskowej 35 mm aparat ten jest idealnym towarzyszem dla miłośników strzelanek ulicznych i krajobrazów, a nie tylko dla fotografów portretowych. Ci, którzy lubią podchodzić z bliska, będą zadowoleni z odległości ostrzenia wynoszącej 7,87 cala po kliknięciu w opcjonalny tryb makro.
Ogólnie rzecz biorąc, wypróbowanie RX1R II było całkiem przyjemne. Jedynym minusem, poza moimi wątpliwościami co do sytuacji z wizjerem, jest żywotność baterii. Dzięki możliwościom komponowania opartym wyłącznie na ekranie Sony przeżuwa baterie niczym Chevy z 1957 r., który wciąga benzynę. Przy pełnym naładowaniu osiągnąłem ostatni pasek żywotności baterii po około 30-40 minutach fotografowania. Jednym ze sposobów rozwiązania tego problemu może być włożenie wyszukiwarki sportowej, takiej jak Ikodot, do gorącej stopki i komponowanie w staromodny sposób. Tak czy inaczej, poważni strzelcy będą chcieli zabrać ze sobą mnóstwo baterii, jeśli zamierzają przetestować ten aparat.