Aktualizacja X-Pro1 obejmuje nowy czujnik X-Trans i odświeżone oprogramowanie sprzętowe
Autor:Stan Horaczek | Opublikowano 15 stycznia 2016 r. o godzinie 9:15 czasu wschodniego

Możemy uzyskiwać przychody z produktów dostępnych na tej stronie i uczestniczyć w programach partnerskich. Dowiedz się więcej ›
Kiedy Fujifilm ogłosiło wprowadzenie na rynek oryginalnego aparatu X-Pro1, był on całkiem przełomowy dzięki obudowie przypominającej dalmierz i sprytnemu wizjerowi hybrydowemu. Teraz Fujifilm ogłosiło następcę w postaci X-Pro2.
X-Pro2 zachował hybrydowy wizjer, który teraz bardziej przypomina ten z serii X100, który umożliwia natychmiastowe przełączanie między optycznym i elektronicznym. Ma rozdzielczość 2,36 miliona punktów w trybie elektronicznym i może odświeżać z prędkością do 85 kl./s.
Autofokusowi poświęcono sporo uwagi, zwiększając go do 273 punktów AF, z czego 77 to piksele z detekcją fazową na matrycy. W rezultacie twierdzą, że ma jeden z najkrótszych czasów ogniskowania w swojej klasie.
Jego sercem jest nowy, 24,3-megapikselowy czujnik X-Trans CMOS III, który został gruntownie odnowiony, w połączeniu z nowym procesorem X, który według Fujifilm zapewni „drastycznie skrócony czas reakcji”. Natywny zakres ISO wynosi 12 800, ale można go rozszerzyć aż do 51 200. Kładą poważny nacisk na poprawę jakości obrazu, którą przyniesie ta aktualizacja.
Szybkość naprawdę wydaje się być priorytetem dla Fujifilm w tym wydaniu. Wykorzystuje detekcję fazy i predykcyjny AF do ciągłego śledzenia do 8 kl./s. Czas uruchamiania wynosi niecałe pół sekundy, a opóźnienie migawki zmniejszono do 0,05 sekundy. Nawet synchronizacja lampy błyskowej wynosi 1/250 sek. co jest lepsze niż wiele ostatnio wydanych lustrzanek cyfrowych średniej klasy, a nawet niektórych profesjonalnych.
Przechwytywanie wideo nie zostało zwiększone do rozdzielczości 4K, ale będzie możliwe nagrywanie w rozdzielczości 1080p przy 60 klatkach na sekundę, czyli tyle, ile potrzebuje obecnie wielu strzelców.
Na papierze nie jest to rewolucja techniczna w porównaniu z wcześniejszymi aparatami, ale inteligentne udoskonalanie było strategią Fujifilm od chwili powstania serii X i naprawdę się w ich przypadku sprawdziło. Aparat naprawdę ma kilka fajnych, profesjonalnych funkcji, takich jak czas 1/8000 sek. maksymalny czas otwarcia migawki w płaszczyźnie ogniskowej i solidne uszczelnienie pogodowe.
X-Pro2 będzie dostępny w lutym w USA w cenie 1699 dolarów. Jest to zgodne z ceną poprzedniego X-Pro1, ale w tym czasie wiele się zmieniło. Nie konkuruje z pełnoklatkowym Sony A7 II i innymi nieco droższymi aparatami, takimi jak nowy Nikon D500, który jest w zasadzie w pełni profesjonalną lustrzanką cyfrową APS-C. Jednak jedną z największych zalet Fujifilm zawsze było jego doświadczenie i wyczucie, i wygląda na to, że w ogóle przy tym nie ingerowali, co jest dużym pozytywem. Wygląda na to, że styl dalmierza naprawdę im odpowiada.
Poszukaj pierwszych wrażeń i ewentualnie pełnych testów laboratoryjnych, gdy dostępne będą ostateczne jednostki detaliczne.