Joel Soto schodzi nisko, aby zrobić dynamiczne zdjęcie pływackie na Islandii
Autor:Piotr Kolonia | Opublikowano 12 listopada 2015 r. o 22:30 czasu wschodniego

„Aby pływacy się wyróżniali, ustawiłem się nisko i blisko wody” – mówi Joel Soto. „Nigdy nie przestaję fotografować, dopóki nie uzyskam obrazu, który według mnie znajduje się w danej scenie”. Joela Soto Doświadczanie nowych kultur, architektury i dzikiej przyrody motywuje wielu fotografów podróżniczych. Ale dla Joela Soto z Highland w stanie Indiana podróże mają jeden urok:krajobrazy. Wycieczka do Islandii i Grenlandii w lipcu 2015 r. w ramach serii Mentor Series magazynu Popular Photography, podczas której Soto zapoznał się z islandzkim spa geotermalnym Błękitna Laguna, zapewniła mu wiele.
Każdy dzień i każde miejsce na tych nordyckich wyspach było dla tego emerytowanego hutnika niesamowitym przeżyciem fotograficznym. „Od stania na polu lawy pośród dziesiątek gejzerów wydzielających parę wodną po wspinanie się na zbocze krateru wulkanicznego i podziwianie 360-stopniowych niesamowitych widoków wokół jego górnej krawędzi” – mówi – „cała wędrówka była świetna”. Jego szczególny faworyt:rejs statkiem wśród błękitnych, cielęcych gór lodowych, które wypływały do morza jak abstrakcyjne rzeźby opuszczające muzeum sztuki.
„Ta scena uświadomiła mi, dlaczego tak fascynuje mnie fotografia krajobrazowa” – mówi. „Robię to, ponieważ inspiruje mnie to, co dzieje się w naturze bez pomocy i przeszkód ze strony ludzi”. Wspomina:„Na Islandii byłem pod szczególnym wrażeniem tego, co wiatr i woda robią ze skałami i kamieniami z lawy. To był cud, który widziałem, i nienawidziłem wyjeżdżać”.
Oprócz niesamowitych zdjęć krajobrazów Soto zabrał do domu torbę na aparat pełną wskazówek z tej i pozostałych trzech wycieczek z serii Mentor. Teraz nosi na przykład dwa korpusy lustrzanek cyfrowych, jeden z obiektywem szerokokątnym, a drugi z dołączonym teleobiektywem. „Do zdjęć w Blue Lagoon użyłem szerokiego kąta, ponieważ pomyślałem, że może on uchwycić to, co fascynowało mnie w danej scenie:szerokie przestrzenie czystych, jasnych kolorów” – wspomina. Posiadanie szerokokątnego obiektywu w pogotowiu pozwoliło mu także szybko złapać trzech pływaków na pierwszym planie, którzy odwrócili się, by spojrzeć w jego stronę.
Jako fotograf krajobrazu Soto dokłada wszelkich starań, aby szanować miejsca, które miał szczęście odwiedzić. „Robię zdjęcia i zostawiam ślady. Nic więcej” – mówi.