Jonas Peterson Brisbane, Australia jonaspeterson.com Moją życiową mantrą jest „zachowaj prostotę”” – mówi Jonas Peterson. To lekcja, którą...
| Opublikowano 13 października 2011 r. o 1:14 EDT

© Jonas Peterson
© Jonas Peterson
© Jonas Peterson
© Jonas Peterson
© Jonas Peterson
© Jonas Peterson
© Jonas Peterson
© Jonas Peterson
© Jonas Peterson Jonas Peterson Brisbane, Australia jonaspeterson.com
Moją życiową mantrą jest „zachowaj prostotę”” – mówi Jonas Peterson. To lekcja, której nauczył się, zanim w ogóle sięgnął po aparat, przede wszystkim z poezji Charlesa Bukowskiego. „Zdałem sobie sprawę, że proste słowa mogą wywołać silne emocje” – mówi. „Zabrałem tę prostotę do moich fotografii”. Peterson odkrył swoje zamiłowanie do fotografii ślubnej po tym, jak poproszono go o sfotografowanie ceremonii i przyjęcia przyjaciela. Wkrótce zaczął wypełniać weekendy pracą weselną, ostatecznie porzucając karierę copywritera reklamowego, aby pracować na pełny etat z kamerą. Peterson przypisuje charakterystyczny wygląd swoich prac niechęci do kategoryzacji, jak powinny wyglądać zdjęcia ślubne. „Zacząłem robić zdjęcia, nie oglądając innych zdjęć ślubnych” – mówi. „Właśnie pomyślałem:«Chciałbym to zrobić w ten sposób»”. Dla Petersona oznacza to zachowanie prostoty technicznej, używanie głównie stałoogniskowych obiektywów i zastanego światła. W sposób minimalistyczny podchodzi do tworzenia portretów i kadrowania ujęć, nie boi się łamać klasycznych zasad kompozycji, aby osiągnąć swój oszczędny, kontemplacyjny styl. Co nie znaczy, że nie mógłby przestrzegać zasad, gdyby chciał. „Wiem, jak powinna wyglądać „dobra” fotografia” – mówi. "Wiem, że nie powinno się obcinać głów. To, co robię, to trochę bunt przeciwko konwenansom." Chcielibyśmy myśleć, że pan Bukowski by to zaakceptował.