Mirror Slap to realny problem, a oto, jak firma Canon z nim walczy
Autor:Stan Horaczek | Opublikowano 21 grudnia 2015 r. o 22:05 czasu wschodniego

Możemy uzyskiwać przychody z produktów dostępnych na tej stronie i uczestniczyć w programach partnerskich. Dowiedz się więcej ›
Zapytaj większość ekspertów z branży fotograficznej, a prawdopodobnie powiedzą, że lustra wychodzą z gry w kamery, przynajmniej w dłuższej perspektywie. Jednak na razie lustrzanki cyfrowe nadal oferują jedne z najbardziej zaawansowanych dostępnych technologii. Niedawno firma Canon wypuściła swój aparat 5Ds o rozdzielczości ponad 50 megapikseli, który wymagał pewnych zmian w systemie odpowiedzialnym za obracanie lustra w górę i w dół podczas fotografowania.
Nowy system występuje w modelach 5D i 7D II i wykorzystuje silnik, a nie sprężynę, aby podnieść lusterko w górę w celu wykonania zdjęcia, a następnie opuścić je po zakończeniu strzału. W rezultacie lustro nie „uderza” tak mocno w aparat, co ma na celu ograniczenie wszelkich wibracji, które w przeciwnym razie mogłyby powodować.
Choć twierdzenie, że takie małe lusterko może powodować drgania aparatu, może wydawać się szalone, w rzeczywistości jest to dobrze znane zjawisko. Tak naprawdę wiele lustrzanek cyfrowych ma tryb „blokady”, który podnosi lustro przed naciśnięciem migawki, więc jeśli robisz długie naświetlanie na statywie lub czymś podobnym, zmniejszasz ryzyko drgań aparatu.
Zapotrzebowanie na coś takiego zwiększają także kamery z czujnikami o bardzo wysokiej rozdzielczości. Przy tych wszystkich pikselach nawet niewielkie drgania aparatu mogą powodować nieatrakcyjne rozmycie, dlatego minimalizowanie uderzenia lustra wydaje się opłacalne.
Od:DPReview