„Prawdopodobnie nie fotografowałem cyfrowo od ponad dziesięciu lat” – przyznaje Jean Andre Antoine. Mieszkaniec Harlemu odbiera nasz telefon z „biura”, co dla tego fotografa ulicznego oznacza Prince Street pomiędzy Broadwayem a Crosby na dolnym Manhattanie w Nowym Jorku. Antoine stoi w oknie dawnej kawiarni Dean &DeLuca, czekając, aż podejdzie ciekawski przechodzień. W tle wyje syrena, malując szalone zestawienie chaosu miasta z człowiekiem, który kręci film natychmiastowy, którego wywołanie zajmuje od pięciu do dziesięciu minut. Ale dla Antoine’a analogowa fotografia uliczna to orzeźwiający powiew w coraz bardziej powierzchownym, wyretuszowanym świecie.
„[Przyjaciel zauważył], że fotografia znalazła się w miejscu, w którym ludzie nie chcą już prawdy w takim sensie, w jakim ją widzą” – dzieli się Antoine. „Teraz [zdjęcie] trzeba poprawić. Trzeba to naprawić, to czy tamto, chcą, żeby było upiększone. Naprawdę jestem w miejscu, w którym chcę w pewnym sensie usunąć to ze zdjęcia i dać ludziom znać, że to nie jedyna fotografia, która istnieje.”
Powiązane:Najlepsze aparaty natychmiastowe
Antoine ma całą masę aparatów, ale największą atrakcją jest Speed Graphics. Darrell Jackson Po co analog w mieście, które nigdy nie śpi
Zgiełk Nowego Jorku nie nadaje się do niczego powolnego i staromodnego. Do tego rewolucja w aparatach bezlusterkowych i możliwa śmierć lustrzanek cyfrowych sprawiają, że nie da się zaprzeczyć, że lubimy rzeczy szybsze i bardziej wyszukane. Praktyka fotograficzna Antoine’a pokazuje jednak, że nie zawsze jest lepiej.
„Dla mnie fotografia natychmiastowa jest najczystszą formą fotografii w tym sensie, że dostajesz to, co widzisz, i jest to dostarczane w konkretnym miejscu” – twierdzi. "Po drugie, przypomina mi to proces fotografowania, wywoływania i drukowania, ponieważ kiedy uczyłem się fotografii, trzeba było przejść trzy kroki, aby uzyskać cały obraz. Zawsze myślałem o tym, aby mieć swoje namacalne odbitki, a teraz, gdy mogę fotografować, wywoływać i drukować na miejscu. Dla mnie to wspaniałe."
Antoine cieszy się namacalnym i trwałym charakterem fotografii filmowej w społeczeństwie, które pozornie chce wszystko przerobić w Photoshopie. Jeana Andre Antoine’a Oprócz nawiązania do początków pracy z tym medium, kręcenie filmów sprzeciwia się także kulturze mocno retuszowanych obrazów i oferuje świeżą dawkę realności i surowości.
„Przywraca fotografię do prawdziwego życia” – mówi Antoine. „Zawsze postrzegałem fotografię z dokumentalnego punktu widzenia, w którym chcę po prostu prawdziwego życia. Nigdy tak naprawdę nie skupiałem się na aspekcie piękna ani komercji”.
Powiązane:Recenzja Polaroid Go:natychmiastowa zabawa i wygoda
Introwertyk w biurze ekstrawertyka
Od czwartku do niedzieli, od około 11 rano do około 5:30 lub 6:00, przechodnie znajdą Antoine'a w swoim biurze, jeśli pozwala na to pogoda, z zestawem kamer odpowiednich do każdej sytuacji. Tym, co najbardziej (dosłownie) przyciąga uwagę samozwańczych introwertyków, jest grafika 4×5 Speed Graphics, ale aparat lądowy Polaroid 195 to jeden z wielu innych, które się pojawiły.
„Powodem, dla którego w ogóle fotografuję przy użyciu grafiki, jest to, że kiedy jestem poza pracą, przyciąga ona uwagę przychodzących osób. Jest to więc tego rodzaju aparat, ale jest też naprawdę świetny. Ma w tym sensie podwójne zadania.”
Antoine często używa grafiki prędkości (na zdjęciu), aby przyciągnąć przechodniów i rozpocząć rozmowę. Jeana Andre Antoine’a Choć Antoine twierdzi, że fotografia uliczna uczyniła go mniej introwertykiem, dziesięć lat później ten aspekt jego osobowości nadal wpływa na jego podejście do sztuki.
„Kiedy zaczynałem, starałem się strzelać tak powściągliwie i dyskretnie, jak to tylko możliwe” – wspomina. „Ale teraz w fotografii ulicznej zajmuję się portretami ulicznym. Muszę więc wchodzić w interakcję z ludźmi”.
Co więc właściwie przyciąga go do tego typu portretów?
„Przypuszczam, że była to improwizacja i konieczność wygłoszenia takiego listu” – zastanawia się Antoine. „Czuję, że to ogólnie reprezentuje życie, ponieważ mam jedno ujęcie z nieznajomym. To zawsze jest nie lada wyczyn”.
W środku tętniącego życiem miasta Antoine'a przyciąga film ze względu na jego namacalną autentyczność. Jeana Andre Antoine’a Nowy Jork to pudełko czekoladek:nigdy nie wiesz, kogo spotkasz
Podejście Antoine’a do fotografii ulicznej jest wyjątkowe, ponieważ nie dociera do potencjalnych tematów. Zamiast tego czeka, aż sami do niego przyjdą, i odkrywa, że zrobią to właściwi ludzie.
„Nie muszę niczego sprzedawać. Dla mnie to jest najważniejsze” – mówi.
Kiedy pytam, czy kiedykolwiek fotografował kogoś sławnego, odpowiedź brzmi:tak, bez wchodzenia w szczegóły. Dalsze namawianie ujawnia nazwiska takie jak Patty Smith, Spike Lee i ASAP Rocky. Jednak dla Antoine’a prawdziwą intrygą nie jest portret celebryty, ale budowanie więzi między nim a fotografowaną osobą – są tacy, którzy odwiedzali fotografię wielokrotnie, żeby zrobić nowe zdjęcia, czasem z przyjaciółmi i rodziną.
Piękno tej pracy polega na tym, że Antoine nigdy nie wie, kogo sfotografuje. Jedno spotkanie doprowadziło do podpisania umowy w ramach kampanii z Tiffany &Co. Jean Andre Antoine „Po latach te chwile znaczą dla mnie więcej niż cokolwiek innego” – zauważa. "Kiedy ludzie przyprowadzają do mnie członków swojej rodziny, oznacza to dla mnie o wiele więcej niż tylko świetne zdjęcie. Wiem, że to zdjęcie będzie tchnąć w moje życie jakieś życie i tego właśnie szukam. Chcę poczucia ponadczasowości."
Antoine stanowczo zauważa, że nigdy nie wie, dokąd zaprowadzi go portret. Ale w jednym przypadku tym „gdzie” było prawie dwa tygodnie w Paryżu i we Włoszech w imieniu jubilera Tiffany &Co. po tym, jak wykonał portret pracownika. Po latach spotykania się z Antoine'em przyszedł mu na myśl moment, w którym firma chciała zrealizować projekt polaroidowy. Choć było to fenomenalne doświadczenie, twierdzi, że praca komercyjna nie jest celem, do którego dąży.
„Nie jestem tego wielkim fanem. Wchodzę i wychodzę” – wyjaśnia. "Piękno tego, co robię, polega na wolności, jaką daje możliwość swobodnego tworzenia. Nie mam nikogo nade mną. Mogę po prostu wyjść na ulicę i dostarczać treści i naprawdę nie spieszy mi się w pewnym sensie do pracy dla kogokolwiek. Przyjmę ich, kiedy przyjdą. Występy muszą pasować do tego, co robię i muszą mieć sens."
Zdjęcia z archiwum. Jeana Andre Antoine’a Zrób portret, póki możesz
Jak to się mówi, wszystko, co dobre, szybko się kończy, ale dla Antoine’a nie jest to kwestia wyboru. Film, którego używa, odrywany Fujifilm FP 100 C, nie jest już produkowany od prawie sześciu lat. W miarę jak staje się coraz rzadsze, ceny są coraz droższe. Podczas ostatniego transportu zapłacił 130 dolarów za paczkę, pamiętając czasy, gdy płaciło się to 5 lub 10 dolarów.
Gdy skończy się skrytka, to wszystko, więc zrób natychmiastowy portret, póki możesz. Kiedy w końcu nadejdzie ten dzień, Antoine skupi się na portretowaniu w swoim studiu na Canal Street. Zanim jednak to zrobi, poświęci czas na prezentację swoich archiwów. Zainteresowanych zapraszamy do rezerwacji terminów oglądania. Jedno jest jednak pewne. Kiedy zamknie sklep, Prince Street straci ukochaną osobistość społeczną.
„Dzięki temu zyskałem wielu przyjaciół i relacje” – mówi Antoine. „To kolejny urok robienia tego… [posiadania] stałych klientów… tylko to, że powtarzanie się tej relacji na przestrzeni lat [było] dla mnie ogromne.”