Profesjonalny fotograf Arthur Drooker dzieli się wskazówkami i technikami, które zastosował w swojej najnowszej książce „Lost Worlds:Ruins in the Americas”
Według wywiadu przeprowadzonego przez Dana Richardsa | Opublikowano 19 stycznia 2012 r. o 2:41 czasu wschodniego

Starożytne ruiny nabierają upiornego, nieziemskiego wyglądu na fotografiach Arthura Drookera, który wykorzystał przechwytywanie w podczerwieni do zdjęć w swojej właśnie opublikowanej książce Lost Worlds:Ruins of the Americas. Oto, co ma do powiedzenia na temat swojej techniki i podróży:
Jak zacząłeś fotografować ruiny?
Swoją przygodę z fotografią ruin rozpocząłem w 2004 roku od wycieczki do Angkor Wat w Kambodży. Coś w tych starych świątyniach wplecionych w dżunglę nie dawało mi spokoju – musiałem tam pojechać. Byłem tak zafascynowany tymi starożytnymi budowlami, że zacząłem szukać ruin i konserwować je za pomocą fotografii w podczerwieni.
Co było dla Ciebie pierwsze:ruiny czy podczerwień?
Zacząłem fotografować w podczerwieni specjalnie po to, by fotografować ruiny. Uważam, że temat i forma są do siebie idealnie dopasowane. Ruiny są tajemnicze i nieziemskie, podobnie jak efekt podczerwieni.
Pracowałeś z filmem IR przed wprowadzeniem technologii cyfrowej. Jak technologia cyfrowa zmieniła sytuację?
Technologia cyfrowa znacznie ułatwiła fotografowanie w podczerwieni. Nie ma tu filtra czerwonego, ogniskowania wstecznego i konieczności zmiany toreb; usprawnia to cały proces. Kolejną zaletą fotografowania w cyfrowej podczerwieni jest możliwość natychmiastowego zobaczenia wyników, co eliminuje domysły i krzyżowanie palców, które zawsze towarzyszyły filmowi na podczerwień. Jednak pewne rzeczy się nie zmieniają – fotografowanie cyfrowe nie zmieniło tego, jak oceniam scenę.
Jakiego sprzętu używasz?
Obecnie używam aparatu Canon EOS 5D Mark II, zmodyfikowanego przez LDP w New Jersey [www.maxmax.com], aby wykonywać wyłącznie zdjęcia w podczerwieni. Używam dwóch obiektywów Canona:24–70 mm f/2,8L i 70–200 mm f/4L. Lubię podróżować na luzie. Rzadko, jeśli w ogóle, używam statywu; Fotografuję z ręki.
Zakup 5D Mark II zmodyfikowany wyłącznie do obsługi podczerwieni to spore wyzwanie.
Po raz pierwszy zmodyfikowałem 10D kilka lat temu, kiedy odkryłem, że można przekonwertować aparaty cyfrowe tak, aby rejestrowały tylko podczerwień. Stamtąd przeniosłem się na 5D Mark II. Jest to zobowiązanie, ale mając lepszą technologię i dostępną większą liczbę megapikseli, po prostu musiałem przyspieszyć. Lepsza rozdzielczość pozwoliła mi także na wykonanie większych wydruków. W przypadku 10D nie chciałbym wybierać rozmiaru większego niż 16×20; dzięki 5D Mark II mogę przejść do rozdzielczości 30×40.
Zauważasz, że ruiny muszą nadawać się do odwzorowania w podczerwieni. Jakie są Twoje kryteria?
Aby uzyskać pełny efekt, muszą być usytuowane w naturze. Liście, trawa i zarośla odbijają światło podczerwone, podczas gdy cegły, kamień i drewno – czyli ruiny – nie.
Część klasycznego wyglądu w podczerwieni zależy od błękitnego nieba, puszystych chmur i światła słonecznego na zdrowych zielonych liściach. Czy pogoda przeszkodziła Ci w pracy?
Pogoda na pewno ma na to wpływ. Kręcąc zdjęcia do „Zaginionych światów”, podróżowałem do niektórych obszarów w porze suchej, aby mieć pewność, że dni będą słoneczne. Żartuję, że kiedy robię zdjęcia w plenerze, jestem w równym stopniu meteorologiem, co fotografem. Stale sprawdzam prognozy. Słoneczko na pewno jest dobre. Słoneczko z odrobiną chmur jest jeszcze lepsze!
Kolejnym kryterium jest to, że ruiny muszą zostać zachowane jako miejsca historyczne. Jakich witryn nie fotografowałbyś?
Opuszczone budynki, zniszczone stodoły czy rzeczy takie jak Dziewiąty Oddział w Nowym Orleanie po Katrinie. Nie chcę tego wszystkiego odkładać; po prostu w pewnym momencie każdy fotograf musi dostosować parametry do potencjalnie nieskończonego tematu. Chcę fotografować miejsca, do których ludzie mogą się udać ze względu na znaczenie historyczne i rezonans emocjonalny.
Jak pracujesz nad sceną?
Zanim tu przybyłem, przeprowadziłem już wstępne badania, aby zapoznać się z tą witryną, i mam całkiem niezłe pojęcie o tym, co fotografować, a czego unikać. Zwykle spędzam na miejscu około dwóch do trzech dni, aby uwzględnić zmiany pogody i, co równie ważne, aby wydobyć z organizmu całe to szaleństwo i zobaczyć ruiny na głębszym poziomie.
Gdy tylko dotrę na miejsce, orientuję się i zaczynam szukać tego, co i kiedy sfotografować. Jeśli światło będzie odpowiednie, natychmiast zacznę fotografować. Innym razem zanotuję, że wrócę w określone miejsce, gdy będę wiedział, że światło będzie lepsze. Mam bardzo chirurgiczne podejście. Kiedy już wiem, co i kiedy będę fotografować, pracuję nad tym wielokrotnie, mając na celu dopracowanie obrazu. Może to oznaczać oczekiwanie, aż chmura pojawi się w określonej części kadru, oczekiwanie, aż cień będzie odpowiedni, lub czekanie, aż słońce zanurzy się nieco niżej, aby wydobyć więcej szczegółów.
Ten projekt najwyraźniej wymagał wielu podróży. Jak długo pozostajesz w jednym miejscu?
Aby ukończyć zdjęcia do Lost Worlds, odbyłem 10 podróży:jedną do Ameryki Środkowej, dwie na Karaiby, trzy do Ameryki Południowej i cztery do Meksyku. Długość każdej podróży wahała się od jednego do trzech tygodni. Cała podróż odbyła się w ciągu około dwóch lat.
Jak znalazłeś gospodarzy, przewodników i kierowców?
W przypadku lokalizacji na Karaibach otrzymałam wspaniałe wsparcie od izb turystycznych różnych krajów wyspiarskich. Postrzegali Zaginione Światy jako sposób na pobudzenie turystyki kulturalnej i chętnie zapewniali przewodników i kierowców. W przypadku pozostałych lokalizacji korzystałem z biura podróży, z którym współpracuję od kilku lat. Dzięki jej kontaktom miałem wspaniałych przewodników i kierowców w Meksyku, Ameryce Środkowej i Ameryce Południowej.
Przy przetwarzaniu obrazu współpracujesz z R. Macem Holbertem. Opowiedz nam o tym.
Mac i ja pracujemy razem od 17 lat. Stał się naszym wspaniałym przyjacielem i opracowaliśmy własny skrót. Zwykle wysyłam mu wybrane pliki RAW i będziemy pracować zdalnie za pośrednictwem iChat i udostępniania ekranu. Na bieżąco obserwuję, jak pracuje nad plikami i rozmawiamy o nich na każdym kroku. To w dużym stopniu współpraca na zasadzie dawania i brania. Nikt nie pracuje w Photoshopie nad krzywymi, cieniami i światłami oraz kontrastem półtonów lepiej niż na komputerze Mac.
Wygląda na to, że tonacja obrazów nieznacznie różni się w zależności od obrazu.
Tonowanie jest takie samo; prawdopodobnie widzisz różne mocne strony ze względu na różną charakterystykę kontrastu na zdjęciu. Kilka lat temu Mac Holbert i ja wpadliśmy na tak zwany przepis na tonowanie zdjęć ruin. Myślę o tym jak o naszej wersji sepii; ociepla obrazy na tyle, aby je zauważyć i tworzy subtelne połączenie z przeszłością.
Na zdjęciach brakuje ludzi. Jak sobie z tym radzisz?
Zawsze odwiedzam te miejsca o tej porze dnia, kiedy w okolicy nie ma zbyt wielu ludzi. Zdecydowana większość zdjęć w książce została zrobiona bez ludzi w pobliżu. W wielu przypadkach, gdy ludzie zobaczą, że jesteś poważnym fotografem, zatrzymają się i zaczekają na ciebie. Spotkałem się z tym wiele razy i naprawdę to doceniam. Ale jeśli znajduję się w sytuacji, w której muszę uzyskać światło, kiedy mogę, angażuję się w depopulację w Photoshopie.
Czasami poprawiasz postrzępione lub krzywe elementy w Photoshopie. W jakich sytuacjach będziesz to robić i w jakim zakresie?
Ruiny często mają krzywe ściany; w połączeniu z zniekształceniem obiektywu szerokokątnego mogą wytrącić obraz z równowagi. W takich przypadkach znajdziemy pojedynczą ścianę, która będzie służyć jako linia prosta i odpowiednio dopasujemy lub obrócimy obraz. Zwykle to działa. Poza tym nie dokonuję żadnych dodatkowych poprawek.
Niektórzy puryści mogą postrzegać to jako nadmierne manipulowanie rzeczywistością.
Gdy tylko weźmiesz aparat do ręki, na każdym kroku podejmujesz decyzje dotyczące manipulacji obrazem. Wszystko jest subiektywne i fotografowie muszą sami zdecydować, co oznacza „nadmierne manipulowanie”. Nie mam problemu z usuwaniem śmieci, zakłócającego przewodu telefonicznego, a nawet ludzi z ujęcia, jeśli w jakikolwiek sposób odrywają mnie od kompozycji. Nie uważam tego za przesadę i szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie, czy inni tak uważają.
Zdjęcia mają upiorną jakość. Czy kiedykolwiek bałeś się podczas sesji zdjęciowej?
Nie w stylu ooga-booga, ale było kilka okazji, kiedy czułem czyjąś obecność, powiedzmy. Czasami czuję się bardziej związany z konkretną ruiną niż z inną. Nie jestem pewien, dlaczego tak jest – czasami wydaje mi się, że to coś więcej niż połączenie fotograficzne lub wizualne, być może głębsze, psychologiczne lub duchowe.
Jakiego rodzaju informacje są dostępne na temat ruin na całym świecie?
Wszystkie rodzaje. Wiele moich poszukiwań zaczęło się od przeglądania Internetu i prostych wyszukiwań słów, takich jak „ruiny Argentyny”, i voilà:pojawiały się setki, jeśli nie tysiące, obrazów wraz z tekstem je opisującym. Znalazłem także wiele przydatnych informacji w Lonely Planet i Moon Guides, a także w różnych książkach o cywilizacjach Majów i Inków. Zaginione miasto Inków Hirama Binghama – odkrywcy, któremu przypisuje się „odkrycie” Machu Picchu – szczególnie przypadło mi do gustu. Kolejną świetną lekturą jest „Incydenty w podróży w Ameryce Środkowej, Chiapas i Jukatanie” Johna Lloyda Stephensa, która przez wielu uważana jest za jedną z najlepszych książek podróżniczych, jakie kiedykolwiek napisano o starożytnych miejscach.
Co poleciłbyś czytelnikom, którzy chcieliby spróbować fotografii ruin?
Wejdź do Internetu lub przeczytaj książki o różnych ruinach i udaj się do tych, które poruszają Cię emocjonalnie. Gdy już tam będziesz, nie spiesz się. Naprawdę przestudiuj witrynę. Szukaj dobrego światła i ciekawych kątów. Spróbuj zobaczyć to miejsce poza typowym widokiem z pocztówki. I bądź cierpliwy — zostaniesz nagrodzony.
Arthur Drooker jest także nagrodzonym nagrodą Emmy scenarzystą i reżyserem telewizyjnych filmów dokumentalnych. Więcej jego prac znajdziesz na www.arthurdrooker.com i www.lostworldsbook.com.
Dovecote, Uxmal, Jukatan, Meksyk
Drooker użył obiektywu Canon EF 24–70 mm f/2,8L, aby sfotografować panoramę ruin Majów. Ekspozycja wynosiła 1/160 s przy f/11, ISO 200.
Świątynia Wielkiego Jaguara, Tikal, Gwatemala
Drooker użył obiektywu Canon EF 24–70 mm f/2,8L do wykonania zdjęcia z czasem 1/200 s i f/11, ISO 200.
SÃo Miguel das MissÕes, Rio Grande do Sul, Brazylia
Drooker użył obiektywu 70–200 mm, aby uzyskać teleobiektywową kompresję krzyża na pierwszym planie na tle ruin. Ekspozycja wynosiła 1/100 s przy f/11, ISO 200.
San Ignacio Miní, Misiones, Argentyna
Drooker sfotografował fasadę kościoła misyjnego za pomocą aparatu Canon EOS 5D Mark II zmodyfikowanego do rejestrowania zdjęć wyłącznie w podczerwieni i obiektywu Canon EF IS 70–200 mm f/4L, 1/100 s, f/11, ISO 200.
Mundo Perdido, Tikal, Gwatemala
Zrobione obiektywem 70–200 mm, przy czasie 1/30 s, przy f/8, ISO 200.
Stela B, Copán, Honduras
Zdjęcie wykonane obiektywem 70–200 mm, 1/320 s, f/5,6, ISO 200.
Machu Picchu, Peru
Drooker użył obiektywu 24–70 mm f/2,8L do wykonania tego szerokiego ujęcia starożytnego miasta, wykonując zdjęcia z szybkością 1/160 s, przy f/8, ISO 200. Scena została później „wyludniona” z turystów w programie Adobe Photoshop CS5.