Jeśli jesteś podatny na ukąszenie bakcyla związanego z podróżowaniem, przeglądanie internetowego portfolio Alissy Everett może stanowić poważne zagrożenie dla Twojego konta bankowego. Przez większą część ostatniej dekady podróżowała po świecie, uwieczniając ludzi, architekturę i kulturę miejsc, o których większość z nas tylko czytała. Niektóre z nich brzmią niesamowicie, inne wręcz przerażająco. Jednak podczas swoich podróży wiele się nauczyła o tym, jak robić wspaniałe zdjęcia, nawet jeśli na jej drodze stały bariery językowe i kulturowe.
Kiedy tak naprawdę zacząłeś koncentrować się na fotografii podróżniczej?
Zacząłem pracować jako fotoreporter w 2003 roku, fotografując wojnę w Iraku. I chociaż zawsze podróżowałem i robiłem wtedy zdjęcia, fotografią podróżniczą zainteresowałem się dopiero, gdy wróciłem z Bliskiego Wschodu w 2005 roku.
Czy było jakieś miejsce na świecie, które okazało się szczególnie trudne?
Każde miejsce ma swoje własne wyzwania. Jako blondynka staram się wyróżniać, gdziekolwiek się udam, ale w niektórych miejscach jestem mile zaskoczona łatwością pracy. Byłem niedawno w Kirgistanie ORAZ w Tadżykistanie i zauważyłem, że ludzie są tam bardziej otwarci na fotografowanie niż gdziekolwiek na świecie. Obszary, które są zazwyczaj trudniejsze do sfotografowania, to obszary o dużym natężeniu ruchu turystycznego. Ludzie mają wrażenie, że turyści przychodzą i przykładają ludziom kamery do twarzy bez pytania o pozwolenie. To zwykle powoduje, że ludzie są bardziej niezdecydowani.
Spędziłam też dużo czasu w świecie islamu – fotografowanie kobiet w jakimkolwiek kraju muzułmańskim jest zdecydowanie wyzwaniem. To zajmuje dużo czasu i budowania relacji.
**Wielu fotografów uważa, że kontaktowanie się z ludźmi w ich własnym kraju w celu zrobienia portretów jest wyzwaniem. Jak podchodzisz do ludzi z zupełnie innych kultur? **
Uważam, że ludzie są otwarci, kiedy przychodzi się z otwartego miejsca. Przychodzę z ciekawością dotyczącą kultury, pochodzenia etnicznego i tego, kim są moi bohaterowie, i zazwyczaj staram się rozwijać jakiś rodzaj relacji. Może to być tak proste, jak uśmiech lub gest. Może to być zainteresowanie dzieckiem kobiety. Każda sytuacja stwarza inne wyzwanie. Zanim podniosę aparat, mija trochę czasu. Zawsze mi towarzyszy, ale podchodzę do ludzi i trochę ich poznaję, zanim zacznę robić zdjęcia.
Jeden z moich ulubionych portretów zrobiłem, kiedy byłem we wschodnim Czadzie z kobietą z Darfuru w obozie dla uchodźców. Ta kobieta miała najbardziej niesamowitą twarz po tradycyjnej skaryfikacji. Była dość stara i nosiła żywe czerwone stroje. Była po prostu fantastyczna. Zapytałem, czy mogę zrobić jej zdjęcie, odmówiła. Uszanowałem jej wolę i usiadłem z rodziną. Po pewnym czasie jej córka, którą wcześniej fotografowałem, zaczęła ją namawiać i w końcu udało mi się zrobić trzy kadry tej kobiety. Dotarcie tam zdecydowanie zajęło trochę czasu, ale oczywiście było warto.
Czy spotkałeś się z nadmiernie negatywnymi reakcjami ludzi, gdy próbowali zrobić im zdjęcie?
Niezupełnie, bo jeśli mam zrobić portret, chcę najpierw stworzyć połączenie. Ale na pewno byłem w miejscach, w których obecność kamery jest wyczulona. Jeśli fotografujesz scenę uliczną, ludzie odwrócą się i powiedzą „nie, nie rób mi zdjęcia”, nawet jeśli nie robisz im zdjęcia. Dlatego cały czas musisz być świadomy.
Czy starasz się ukryć swój sprzęt podczas podróży?
To zależy gdzie jestem. Zawsze mam przy sobie stosunkowo niepozorną torbę Domke, do której wrzucę aparat, zwłaszcza jeśli jadę przez miasto lub slumsy i akurat nie robię zdjęć. Jednak kiedy robię zdjęcia, zawsze mam wyjęty aparat. Uważam, że czas potrzebny na otwarcie torby i wyjęcie aparatu to ten moment, który minął. Brak osłony obiektywu. Gotowy do pracy.
Jaka jest Twoja normalna konfiguracja sprzętu do chodzenia?
Zwykle fotografuję Nikonem D3 lub D700. D3 jest trochę duży. Podoba mi się jakość, ale to duży aparat, a ja nie jestem dużą osobą. Może być naprawdę ciężko. Jest także duży do fotografowania ludzi w ciasnych miejscach. Mniejszy aparat może wyglądać mniej zastraszająco. Fotografuję obiektywami zmiennoogniskowymi. Mam 17-35 f/2,8 i 24-70 f/2,8 i powiedziałbym, że 80% zdjęć wykonuję właśnie tymi dwoma. Mam 80-200 F/2.8, który uwielbiam, ale jest duży. W nocy zwykle noszę mniej sprzętu. Po prostu dorzucę 50 mm f/1,4 do korpusu i gotowe.
Czy dużo robisz ze sztucznym światłem?
Zawsze biorę ze sobą lampę błyskową, ale bardzo rzadko jej używam.
Jaki jeszcze sprzęt uważasz za niezbędny w przypadku strzelanek podróżniczych?
Zawsze mam stopniowaną gęstość neutralną i filtr polaryzacyjny. Jako fotoreporter niekoniecznie musiałbym je nosić. Zawsze mam przy sobie taśmę klejącą. Ja też kocham swoją torebkę. Zawsze używam go do podparcia aparatu podczas fotografowania w warunkach słabego oświetlenia. Naprawdę możesz go zmiażdżyć, kiedy zajdzie taka potrzeba. Rzadko noszę statyw podczas spaceru po ulicach.
Jak utworzyć kopię zapasową zdjęć po ich zrobieniu? Uważam, że ryzyko utraty pracy jest wysokie, jeśli dużo podróżujesz.
Eksperymentowałem z wieloma różnymi rzeczami. Mam dysk twardy Wolverine, do którego mogę wrzucić kartę CF, a on automatycznie wykona kopię zapasową. Po zakończeniu pobierania po prostu włożę kartę do folderu i poczekam, aż skończę robić zdjęcia na dany dzień. Nie usuwam tych kart, więc mam przynajmniej jedną kopię zapasową. Noszę kilka dysków 500 GB i robię na nich podwójne kopie zapasowe. Wykonuję wszelkiego rodzaju prace edycyjne w Aperture. Dzięki temu mogę przejrzeć zdjęcia z tego dnia i upewnić się, że dostaję to, czego potrzebuję.
**Czy trudno jest przejść przez kontrolę bezpieczeństwa w tak wielu różnych miejscach z dużym workiem sprzętu? **
Wiesz, miejsce, z którym mam najwięcej kłopotów, to Stany Zjednoczone. W innych częściach świata nieuchronnie mnie zatrzymują i otwierają torbę, ale zwykle nie trwa to tak długo. Spędziłem wiele godzin w ochronie, gdzie sprawdzali każdy najmniejszy element wyposażenia. Zdejmą każdą osłonę obiektywu i wymazują każdą baterię. To cena, którą płacisz. Po prostu się uśmiecham.
Jak zdobywasz wiedzę o miejscu przed podróżą?
Często czytam o sytuacji politycznej. Lubię fotografować ludzi i różne grupy etniczne. Przeczeszę wiadomości, a czasem nawet uzyskam ogólne pojęcie o danym miejscu, przeglądając Lonely Planet lub jeden z tego rodzaju przewodników. Przyjrzę się także innym zdjęciom, które można znaleźć na niektórych dużych portalach fotograficznych. Wtedy skontaktuję się z kimś stamtąd. Porozmawiam z biurem podróży – nie amerykańskim – o transporcie, pogodzie, festiwalach itp.