Popularny aparat otrzymuje kilka nowych, mile widzianych funkcji
Autor:Stan Horaczek | Opublikowano 10 września 2014 r. o 16:57 EDT

Możemy uzyskiwać przychody z produktów dostępnych na tej stronie i uczestniczyć w programach partnerskich. Dowiedz się więcej ›
Wydaje się, że dawno temu oryginalny Fujifilm X100 pojawił się po raz pierwszy na targach Photokina 2010. W tym roku Fujifilm odświeżyło aparat w postaci X100T. I chociaż aparat może nie wyglądać znacząco inaczej, istnieje wiele ulepszeń.
Niektóre z najważniejszych nowych funkcji można znaleźć w wizjerze. Dostępna jest teraz wyskakująca karta, która pozwala zobaczyć nałożoną grafikę w trybie optycznym, niezależnie od tego, jak jasne są warunki fotografowania. Powinno to mieć duże znaczenie podczas ustawiania ostrości. Wizjer LCD EVF to obecnie panel o rozdzielczości 2,3 miliona punktów, który zapewnia 100% pokrycie sceny. Odświeżony został także ekran z tyłu aparatu, który przeskoczył z 2,8 cala do 3 cali i (co ważniejsze) podskoczył o ponad 50% w rozdzielczości, aż do 1,04 miliona punktów.
Korpus aparatu przeszedł kilka drobnych poprawek, ale nie jest on jakoś szczególnie wstrząsający, co jest dobre, ponieważ niewiele osób narzekało na sposób, w jaki zbudowano X100.
Z punktu widzenia obrazowania specyfikacje pozostają w większości takie same. Matryca X-Trans CMOS nadal może pochwalić się rozdzielczością 16 megapikseli i wbudowanymi pikselami AF z detekcją fazy. Obiektyw jest nadal ustawiony na ogniskową 23 mm (odpowiednik pełnej klatki 35 mm) i maksymalny otwór względny F/2. Maksymalny czas otwarcia migawki został jednak skrócony do 1/3200 s, co jest niezłym wynikiem.
Z punktu widzenia wideo X100T może nagrywać wideo w rozdzielczości 1080p przy częstotliwości klatek aż do 60 klatek na sekundę, co można wykorzystać do płynnych ujęć akcji lub zwolnionego tempa w połowie czasu.
Nowy Classic Chrome pochodzi od jego młodszego rodzeństwa, nowego X30, i pozwala naśladować wygląd starych kaset do filmów pozytywowych, takich jak Kodachrome.
Aparat będzie dostępny w cenie 1299 dolarów, kiedy trafi do sprzedaży w połowie listopada, co nie powinno być zaskoczeniem. I chociaż może to nie wydawać się ogromnym ulepszeniem w stosunku do poprzedniej wersji, może to nie być złe. Metoda Fujifilm polegająca na dodawaniu funkcji, o które ludzie rzeczywiście proszą, bez psucia rzeczy, które już działają, wydaje mi się naprawdę solidną strategią.