Dla Emina Kulijewa każdy ślub to odkrywcza podróż, fotograficzne poszukiwanie skarbów rozpoczynane z niezwykle szczęśliwą...
Autor:Aimee Baldridge | Opublikowano 5 marca 2013 o 12:39 czasu wschodniego

Zdjęcie:Emin Kuliyev
Zdjęcie:Emin Kuliyev
Zdjęcie:Emin Kuliyev
Zdjęcie:Emin Kuliyev
Zdjęcie:Emin Kuliyev Dla Emina Kulijewa każdy ślub to odkrywcza podróż, fotograficzne poszukiwanie skarbów rozpoczynane z niezwykle szczęśliwą grupą towarzyszy podróży. „Nie wiesz, dokąd idziesz, nie znasz ludzi, nic nie wiesz” – wyjaśnia. „Jesteś jak pszczoła lecąca do kwiatu.”
Podróż Kulijewa rozpoczęła się, gdy opuścił rodzinne miasto Baku w Azerbejdżanie i osiedlił się w Nowym Jorku. Po tym, jak znalazł pracę jako grafik, jego kierunek studiów przybrał nieoczekiwany obrót, gdy wypadek samochodowy zwalił go z nóg na rok. Wykorzystał ten czas na naukę obsługi swojego nowego aparatu cyfrowego. „Kiedy nauczyłem się chodzić o lasce” – mówi – „zacząłem strzelać do wszystkiego wokół mojego budynku”. Wkrótce zaczął zwiedzać miasto ze swoim aparatem, doskonaląc swoje umiejętności, fotografując wszystko, od portretów, przez pejzaże miejskie, po goryle w zoo w Bronxie.
Kiedy Kuliyev odkrył fotografię ślubną, zdał sobie sprawę, że znalazł to, czego szukał:„Jestem swoim własnym szefem” – mówi. „Lubię widzieć wokół siebie szczęśliwych ludzi i wykorzystuję wszystkie swoje umiejętności w branży ślubnej”. Jego przemyślanie skomponowane obrazy są na przemian dowcipne, wyraziste i przejmujące – to dzieło kogoś, kto, jak to ujął, „znalazł swoją pasję”.
Nie oznacza to, że nie jest otwarty na kolejną przygodę. „Trudno powiedzieć, co będzie jutro” – zastanawia się. „Może napiszę wiersz, albo namaluję coś ciekawego.”
Zobacz resztę naszej listy najlepszych fotografów ślubnych 2013 roku.