Po jednym wyjściu na arenę zakochał się w tym sporcie.
Autor:Kathleen Davis | Opublikowano 9 marca 2010 o godzinie 12:18 czasu wschodniego

Rick Madsen Fotograf rodeo
Mieszkający w Rochester w stanie Minnesota 61-letni Rick Madsen uzależnił się od rodeo po obejrzeniu jednego z nich dla kaprysu. Zobacz jego zdjęcia na www.rickmadsen.com.
Popphoto:Jak zacząłeś brać udział w rodeo?
Miałem zlecenie w Jackson Hole w stanie WY, w ramach mojej dawnej pracy jako fotograf personelu Mayo Clinic. Nigdy wcześniej nie byłam na rodeo i pomyślałam, że to interesujące, więc postanowiłam zrobić z tego osobisty projekt. Następnego lata dostałem pozwolenie na wejście za kulisy. Podobało mi się to tak bardzo, że ciężko pracowałem, aby uzyskać kartę fotografa stowarzyszenia Professional Rodeo Cowboys Association – członkami jest tylko około 70 fotografów w USA. Na co dzień nadal pracowałem w Mayo Clinic, ale po przejściu na emeryturę zacząłem pełnoetatowo rodeo.
Popphoto:To duża zmiana!
Uwielbiam swobodę tworzenia własnego harmonogramu. Kocham tę akcję i ludzi, których spotykam. Często nazywa się to „etyką kowbojską” – ludzie, których spotkałem, mają największe serca. Nie tęsknię za światem korporacji, ale brakuje mi stałej wypłaty.
Popphoto:Jakiego sprzętu używasz do pierścionka?
Fotografuję aparatem Nikon D3 i obiektywem 70–200 mm f/2.8. Lampa błyskowa TTL z gorącą stopką nie sprawdza się na arenach – nie ma od czego odbijać światła, a i tak nie zapewniłaby wystarczającej ilości światła. Używam więc czterech lub pięciu lamp błyskowych White Lightning ustawionych na stojakach w czterech rogach areny. Oświetlenie stało się ważniejsze, ponieważ obecnie odbywa się więcej nocnych rodeo niż kilka lat temu.
Popphoto:Jak wymyślić swoją konfigurację?
Jeśli nigdy nie byłem na arenie, zawsze odwiedzam ją dzień wcześniej. Usiądę na trybunach i zastanowię się, gdzie chcę ustawić światła i jakiego rodzaju ustawienia powinienem użyć. Zawsze robię notatki. W dniu rodeo docieram na miejsce na długo przed rozpoczęciem przejażdżek, ustawiam światła, melduję się u sekretarza rodeo i otrzymuję plan dnia, aby zobaczyć, kto tam jest.
Popphoto:Co właściwie fotografujesz?
Robię zdjęcia przygotowujących się kowbojów i inne drobne szczegóły zza kulis. Podczas przejażdżek szukam takich ujęć, jakich ludzie oczekują:dobrej pozycji jeźdźca, wysokich skoków czy wykroków konia. Nie oddaję po prostu miliona strzałów, mając nadzieję, że gdzieś jest najlepszy — wiem, że są pewne strzały, których szukam, i upewniam się, że oddam je dobrze.
Popphoto:czy to niebezpieczne?
W zeszłym roku zostałem potrącony przez konia – oderwał mi przód obiektywu i posiniaczył mnie. Często muszę wskakiwać na płot. Nie możesz w ogóle tracić czujności. Rodeo jest jak piłka nożna:nie kończy się, gdy pada deszcz, a kiedy już pada, jest dużo błota, czasami sięgającego do kolan.
Nie możesz być często w domu?
W zeszłym sezonie sfotografowałem ponad 43 występy rodeo, głównie na torze Wielkich Jezior. Dużo podróżowałem też na zachód. Najdłużej mnie nie było przez miesiąc – niektórzy chłopaki są w trasie przez cały sezon. Poza sezonem poświęcam się marketingowi i promowaniu mojej pracy komitetom rodeo, aby znały moje imię, zanim przyjadę. Kowboje mogą być jak klub. Nie dopuszczają byle kogo do swojego wewnętrznego kręgu, więc bycie jego częścią to zaszczyt.